To pelargonie zwisające, które rosną na balkonie. Jest druga połowa października, a one trzymają się świetnie. I nic przy nich nie robię! Kupiłem, zasadziłem i zapomniałem, że są. A one ciągle rosną. Jak to się dzieje? Zacznijmy od początku 😉

Zawsze, kiedy sadziłem kwiaty na balkonie, miałem taki sam problem. Na początku pamiętałem o systematycznym podlewaniu, ale później zdarzało się, że niestety podsychały z mojej winy, a kilka razy nawet udało mi się zasuszyć kwiaty balkonowe na amen. Zastanawiałem się jak podlewać kwiaty. I czym podlewać kwiaty 😉

 

 

Do tego dochodzą wakacyjne wyjazdy. Które kwiaty wytrzymają 2 tygodnie w upalnym słońcu przy temperaturze ok 25-35 stopni bez częstego podlewania? Rodzina też wyjeżdża, kogo więc poprosić o podlewanie, czy zostawić klucze sąsiadowi? To ostateczność, więc postanowiłem poszukać innych rozwiązań. I BINGO! Znalazłem idealny sposób – automatyczną konewkę balkonową, która załatwi wszystko za mnie.

 

 

 

Jak zrobić taką instalację na balkonie? Nie jest to trudne, ale wymaga kupienia kilku elementów i trochę pracy.

Efekty jak widać na zdjęciu obok są znakomite, bo kwiaty ładnie wyglądają do późnej jesieni a ja nie muszę się przejmować tym, kiedy je podlać.

CO TRZEBA KUPIĆ?

1. Zakup automatycznej konewki do skrzynek balkonowych. To koszt ok 400 zł (moja to Gardena 1407-20), ale są już dostępne nowsze modele za prawie 500 zł. Nie jest tanio ale warto, o tym poniżej.

2. Zakup kwiatów (tym razem wybór padł na zwisające pelargonie, kupiłem je przez internet  12 sadzonek za 40 zł) oraz ziemi.

3. Zakup pojemnika na wodę, ja wybrałem 70-litrowy baniak po koncentracie soku pomarańczowego, w internecie można znaleźć takie za ok 50-70 zł. Ten przeznaczony do celów spożywczych wystarczyło tylko przepłukać z resztek soku, nowy baniak tej wielkości to większy wydatek.

 

JAK TO WSZYSTKO PODŁĄCZYĆ?

O sadzeniu kwiatów się nie będę rozpisywał, bo to standard, dołożyłem tylko do ziemi pałeczki nawozowe, bo do baniaka z wodą nie można wlewać nawozów płynnych z uwagi na pompę wody – mogą ją uszkodzić.

 

montaż rurek i kroplowników jest bardzo prosty, wystarczy wymierzyć odległości pomiędzy sadzonkami (najlepiej, żeby jeden kroplownik przypadał na jedną sadzonkę) i na końcu włożyć zatyczkę, żeby woda nie uciekała 😉 Rurkę trzymają wsporniki, które wbijamy w ziemię.

 

 

 

baniak musi być poniżej kwiatów, żeby woda nie wyciekała. Musiałem wyciąć w nim otwór, żeby pompa wody się zmieściła. Do baniaka wrzuciłem małą, plastikową buteleczkę, dzięki której lepiej mi ocenić poziom wody, gdy zaglądam do środka po odkręceniu korka.

 

 

 

Zabezpieczyłem go siatką, która mi została po montażu moskitiery, żeby do środka nie wpadały liście i uschnięte kwiaty, bo mogą później gnić w wodzie. W dodatku umieściłem nad nim rurę odprowadzającą skropliny z klimatyzatora, więc sam się napełnia wodą w gorące dni.

 

 

 

sterownik, czyli serce całej instalacji, które trzeba podłączyć do prądu, przymocowałem do balustrady balkonowej, dodatkowo zabezpieczyłem go przed deszczem, bo choć producent deklaruje, że jest szczelny, w instrukcji doczytamy, że ten transformator z włącznikiem czasowym z 13 programami nawadniania nie powinien być narażony na zalanie.

 

 

 

skąd wziąć prąd na balkonie? Ja nie posiadam na zewnątrz gniazdka, większość z Was pewnie też, ale kupiłem taką przejściówkę wkręcaną zamiast żarówki do oprawy oświetlenia balkonowego, z którego i tak nie korzystam (można też podłączyć do niego inną wiszącą lub stojącą lampkę balkonową)

 

 

 

I gotowe. Tak skompletowany zestaw spisuje się dobrze już trzeci sezon, na zimę pompę i rurki chowam do piwnicy, transformator też można zdemontować i schować. Szczegółowa instrukcja producenta jest na dole strony.

 

UWAGI ODNOŚNIE DZIAŁANIA KONEWKI

Do pompy można podłączyć 3 rurki, więc podczas wakacyjnych wyjazdów podpinałem do systemu domowe kwiaty, które wystawione na balkon do plastikowych kuwet miały codzienne nawadnianie. Niestety nie da się ustawić różnych programów rurek do odchodzących od pompy więc po powrocie w kuwetach było trochę wody, w której były zanurzone doniczki, ale kwiaty to dobrze zniosły. Na pewno lepiej, niż brak wody przez 2-3 tygodnie.

Po 2 sezonach już wiedziałem, że konewka doskonale się sprawdza, ale trzeba reagować na pogodę i temperaturę zmieniając program nawadniania. Przy upałach sięgających 30 stopni ustawiłem na podlewanie 2 razy dziennie po 3 minuty i kwiaty miały wystarczającą ilość wody. Gdy zrobiło się chłodniej i padał do skrzynek deszcz, kwiaty miały bardzo mokro a pomimo to podlewały się dwa razy dziennie. Wtedy musiałem zmienić program na podlewanie raz dziennie lub nawet rzadziej.

Problem był większy podczas wakacyjnych wyjazdów, bo gdy po kilku dniach upałów pogoda zmieniała się, lał deszcz i wręcz woda kapała z przelanych doniczek, system nawadniania nadal podlewał kwiaty wedle ustawionego wcześniej programu, a ja nie mogłem z tym nic zrobić, będąc setki lub tysiące kilometrów od domu.

Przed trzecim sezonem wpadłem na znakomity pomysł, który niestety wiązał się z wydatkiem zł, ale powinien rozwiązać powyższy problem.

 

CZUJNIK WILGOTNOŚCI TO STRZAŁ W 10!

Gardena Czujnik Wilgotności Gleby 1188-20Gdy zainstalowałem w jednej ze skrzynek (najbardziej nasłonecznionej) czujnik wilgotności, praktycznie zapomniałem na całe wakacje o tym, że mam jakieś kwiaty na balkonie. Ustawiłem go na podlewanie co 12 godzin (rano o 7 i o 19 wieczorem) przez 3 minuty. Podczas upałów faktycznie kwiaty podlewały się dwa razy dziennie, ale gdy tylko pogoda się zmieniała, albo drugie podlewanie w ogóle się nie uruchamiało, bądź przerywało po minucie podlewania. Teraz, gdy temperatury są znacznie niższe, podlewanie uruchamia się tylko wtedy, gdy czujnik uzna, że ziemia jest sucha. Można w nim ustawić stopień wilgotności ziemi, dostosowując do rodzaju kwiatów i wielkości skrzynek. Jest jeszcze elektroniczny czujnik deszczowy, ale uznałem, że bardziej przyda się na otwartym terenie, np. w ogrodzie, a na balkonie lepiej sprawdzi się czujnik wilgotności,

UWAGA! TRZEBA PAMIĘTAĆ O DOLEWANIU WODY DO BANIAKA ŚREDNIO RAZ NA 2-3 TYGODNIE, POMPA PRACUJĄCA BEZ WODY NA PEWNO SIĘ USZKODZI, BO NIE MA ZABEZPIECZENIA PRZED PRACĄ „NA SUCHO”

 

I gdyby mnie ktoś zapytał, kiedy ostatnio podlewały się kwiaty, to nie wiedziałbym co powiedzieć, bo o tym decyduje za mnie sztuczna inteligencja, i jak widać po tym jak się kwiaty rozrosły i jak ładnie wyglądają, chyba robi to lepiej niż ja 😉

Marcin Grzegorczyk




Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *